„Dziecko salonu” to zaskakująca powieść modernistyczna, która wyłania się z formacji kulturowej, a następnie ją rozsadza, pozostawiając czytelnika w pewnym zdumieniu. Można ją odczytywać na wielu poziomach: jako krytykę mieszczańskiej moralności, wywyższającą indywidualny bunt, oraz jako opowieść o krzywdzie człowieka i cierpieniu, które determinują życie jednostki i są dziedziczone przez kolejne pokolenia.

Bohaterem i narratorem jest syn fabrykanta mydła, który po powrocie z zagranicy nie może odnaleźć się w mieszczańskiej rzeczywistości. Po próbie samobójczej opuszcza dom i schodzi po drabinie społecznej, poszukując prawdziwego życia i materiału do napisania książki. Odkrywa głównie krzywdę istnienia – swoją i innych. Jest to tak przytłaczające, że bohater przestaje prowadzić zapiski, milknie, a powieść kończy się jego krzykiem.

To nie jest powieść dla dzieci, chociaż to właśnie one są jej bohaterami. To na ich przykładzie najwyraźniej widać niesprawiedliwość i społeczną krzywdę. Co więcej, dzieci są kształtowane przez rodzinę – rodzaj ucisku – są tresowane do pełnienia swoich ról. Odbierane jest im ich człowieczeństwo, tłumi się w nich duchowe potrzeby i wyższe instynkty, aby spełniały oczekiwania rodziców i społeczeństwa. Dotyczy to zarówno rodzin mieszczańskich, jak i proletariackich.

Warto zwrócić uwagę na formę powieści. Choć w zasadzie jest to rodzaj dziennika, wewnątrz znajdują się literackie szkice bohatera, pomysły na powieść oraz późniejsze redakcyjne poprawki (często o charakterze autoironicznym). Z dzisiejszej perspektywy stanowi to intrygujący eksperyment formalny, który późniejszy postmodernizm nie odżegnałby się od niego nawet po stu latach.

„Dzieci ulicy” to debiutancka powieść Janusza Korczaka, która początkowo została opublikowana w gazecie w 17 odcinkach. Książka została wydana w roku, w którym ukazała się w prasie (1901 r.). Przez lata nie była ponownie wydawana i nieco zatraciła się w pamięci czytelników i historyków literatury. Mimo pewnych niedoskonałości warsztatowych, które są obecne, nie można zapomnieć, że opisuje ona niezwykły fragment ówczesnej rzeczywistości.

Narrator towarzyszy bohaterom – dzieciom warszawskiej ulicy – w ich życiowej podróży. Razem z nimi zagłębia się w zaułki Powiśla, penetruje brzegi Wisły, przestępcze rejony Pragi, obserwuje ich w pracy i zabawie, komentuje wybory życiowe lub, dokładniej mówiąc, brak możliwości ich dokonania. Przeznaczenie dzieci ulicy jest często przesądzone – głód, bicie, praca ponad siły, alkohol, prostytucja, więzienie – i trudno jest się uwolnić z tego błędnego kręgu, zwłaszcza zważywszy na społeczną obojętność. Niemniej jednak, dzięki minimalnemu wysiłkowi nielicznych społeczników (hrabia Zarucki i jego siostra Irena) oraz wsparciu środowiska, niektórym udaje się to osiągnąć (Antek, Mania), podczas gdy inni, pomimo swoich osobistych walorów, są skazani na porażkę (Józiek Bzik).

Powieść Korczaka jest interesująca nie tylko ze względów historycznych czy socjologicznych. Wiernie przedstawia realia warszawskiej ulicy, co wymagało dbałości językowej. Bohaterowie posługują się warszawską gwarami, nieobcy jest im język przestępczy – potoczny polski dziewiętnastego wieku, wzbogacony rusycyzmami, zwrotami zaczerpniętymi z języka niemieckiego i jidysz, a także francuskimi wtrętami. To zdecydowanie jeden z najcenniejszych skarbów przekazanych przez Korczaka przyszłym pokoleniom.

„Feralny tydzień” to zbiór trzech opowiadań autorstwa Korczaka, które skupiają się na pechowym losie dzieci. Książka zawiera:

1) Opowiadanie o nazwie „Feralny tydzień”, które przedstawia koszmar szkoły. Mały Stasio, zapalony czytelnik (podziwia dzieła zadżumionego Ojca!) i marzyciel, nie potrafi odnaleźć się w rosyjskiej szkole, gdzie dużo uwagi poświęca się zapamiętywaniu. Stasio martwi się o swoją przyszłość i obwinia dorosłych (w tym swoich rodziców) za niepowodzenia w życiu. To opowiadanie pierwotnie było publikowane w odcinkach w czasopiśmie „Przegląd Społeczny” w 1906 roku.

2) „Franek” to poetycka impresja na temat losu dziecka dotkniętego przez wojnę. Opowiadanie zawiera mocną i boleśnie ironiczną puentę – Bóg ma okrutne poczucie humoru, więc lepiej uważać, o co się Go prosi.

3) „Moja obrona” to historia życia ulicznego chłopca przedstawiona w formie spowiedzi. Opowiadanie porusza temat honorowego kodeksu dziecka w konfrontacji z wyobrażeniami dorosłych.

Józki, Jaśki i Franki to chłopcy z Warszawy, którzy dzięki Towarzystwu Kolonii Letnich mają okazję spędzić wakacje w Wilhelmówce. Janusz Korczak opisuje ich przygody z kronikarskim zacięciem. Każdy z chłopców ma swoje unikalne cechy i osiągnięcia, które zostają zapisane na kartach historii kolonii. Jedno dziecko ma interesujące przezwisko, inne zawsze się spóźnia, kolejne dba o poprawność językową, a jeszcze inne opracowuje nowe metody budowania szałasów.

W pobliżu Wilhelmówki, w Zofiówce, odpoczywają dziewczynki – siostry, kuzynki i koleżanki. Obie grupy często się spotykają, bawią razem i czasem rywalizują.

W tej opowieści Korczak, który sam był wychowawcą na koloniach zorganizowanych przez Towarzystwo Kolonii Letnich, wyraźnie odwołuje się do własnych doświadczeń. Widać, że koloniści mieli dużą autonomię i wspierano ich samodzielność, a duch demokracji był podtrzymywany. To nowoczesne podejście, które Korczak wyraźnie docenia.

Janusz Korczak wyjeżdżał z warszawskimi dziećmi z ubogich rodzin na kolonie w latach 1904, 1907 i 1908. Efektem tych doświadczeń był jego faktyczny debiut jako twórcy literatury dla dzieci, książka „Mośki, Joski i Srule”. Ta nowatorska forma pisania dla dzieci nie była wcześniej znana w polskiej literaturze. Powieść zrobiła ogromne wrażenie na czytelnikach, ponieważ nie dzieliła dzieci na grzeczne, niegrzeczne, dobre czy złe, nie pouczała ani nie moralizowała. Dzieci pokochały tę książkę, naśladowały zabawy bohaterów i ich poglądy na sprawiedliwość i słuszność. Dorośli mieli pewne zastrzeżenia, ale Korczak zaskoczył ich prostą prawdą, że dziecko jest tylko dzieckiem, niezależnie od narodowości i wyznania. Opisał biedne, zaniedbane dzieci, które znały tylko miejskie zaułki i rynsztoki, ale zachwycały się wsią, naturą i zwierzętami. Pokazał, jak dzieci uczą się od natury i od siebie nawzajem, jak kształtuje się ich zmysł moralny. Doświadczenia z kolonii miały ogromne znaczenie dla późniejszej twórczości Korczaka i jego koncepcji pedagogicznych. Niestety, los sprawił, że obóz zagłady Treblinka powstał kilka kilometrów od ośrodka kolonijnego Michałówka, gdzie Korczak wraz z żydowskimi podopiecznymi wyruszył w swoją ostatnią podróż tą samą drogą, którą przebył 40 lat wcześniej. Czytając tę książkę, trudno nie myśleć o tym, jak uprzedzenia, strach i nienawiść triumfują w świecie.

Janusz Korczak uważa, że trudno jest dorosłym przyznać się do krzywdzenia dziecka, zwłaszcza że krzywda ta nie zawsze jest oczywista i nie zawsze przybiera formę przemocy fizycznej. Korczak uważa, że wykorzystywanie fizycznej przewagi, aby zmusić dziecko do zrobienia czegoś, nawet w dobrej wierze, jest również przemocą i przede wszystkim brakiem szacunku. Krzywda ta nie powinna być częścią wychowania. Korczak uważa, że dziecko jest człowiekiem tu i teraz, a nie człowiekiem kiedyś, w przyszłości. Zrozumienie i szacunek dla drugiego człowieka powinny być fundamentem wszelkich relacji. Ważne jest, aby zrozumieć i uwzględnić błędy wychowawców, ich stan psychiczny, poirytowanie, a nawet gniew wywołany dziecięcymi zachowaniami. Obraz dorosłości, która narzuca dzieciństwu restrykcje, próbując je ujarzmić, jest bardzo prawdziwy i smutny. Korczak zachęca do patrzenia na dziecko jak na cudzoziemca, który gubi się, bo nie zna języka ani topografii. Czy wymaga ono pouczeń i ograniczeń, czy życzliwej uwagi i wskazówek? Odpowiedź na te pytania otwiera zupełnie inną perspektywę. „Prawo dziecka do szacunku”, wydane po raz pierwszy w 1928 roku, jest syntezą poglądów Korczaka, które pojawiały się w jego wcześniejszych pismach i utworach. Nie wiadomo wiele o genezie tego dzieła, ale pozostaje ono niepokojąco aktualne, podobnie jak wiele innych pism Korczaka, mimo upływu lat.

W 1938 roku Janusz Korczak wydał broszurę pt. „Garść gorzko-żartobliwych uwag dotyczących dobroczynności”. W tej broszurze przedstawił on swoje nieco absurdalne poglądy na temat dobroczynności i nakłaniał członków żydowskiej społeczności do wpłacania opłat na rzecz Pomocy dla Sierot. Słowo „szmonces” może być stosowane do określenia tego dziwnego wywodu.

„Pedagogika żartobliwa” to kolejna, tym razem (pozornie) mniej poważna próba podjęcia najważniejszych kwestii związanych z wychowaniem dzieci przez autora, Janusza Korczaka. Książka opisuje jego relacje z dziećmi, a także z ich mamami i opiekunkami, podczas pobytu latem w pensjonacie na wsi. Korczak podkreśla opozycję i wzajemne niezrozumienie między dorosłymi a dziećmi, zwłaszcza lekceważenie świata i wrażliwości dzieci przez dorosłych. Często mówi w imieniu dzieci i opowiada o ich miłościach oraz problemach finansowych z delikatnością i szacunkiem. Jego kontakt z młodymi polega na byciu w relacji i wykazywaniu wielkiej otwartości na uczucia i potrzeby dzieci, ale też stawianiu granic i krytyce. Korczak doradza, jak stopniowo odzwyczaić się od bójek i innych złych nawyków oraz skarży się, jak trudno mu przekonać rodziców, by nie tyranizowali dzieci, odsyłając je zbyt wcześnie spać. W książce opowiada również dowcipnie, jak trudno uniknąć pretensji, udzielając porad lekarskich, i opowiada o swoim ulubionym bohaterze, Tyrteuszu.